W 2009 roku zdiagnozowano u mnie autoimmunologiczne zapalenie tarczycy wraz z niedoczynnością. „Leczyłam się” na tę chorobę euthyroxem, zaczęłam standardowo od dawki 25, sukcesywnie zwiększając leki do dawki 125. Akceptowałam tę chorobę, ponieważ od lekarzy słyszałam, że muszę ją akceptować, ponieważ choroba jest nieuleczalna- mało tego- jest bardzo postępująca z biegiem lat. Narzekałam latami na senność, zaczęłam z biegiem czasu wpadać w niedużą nadwagę (173cm wzorstu, max. 65kg wagi) , wypadały mi włosy, łamały paznokcie… takie standardowe objawy rozregulowanych hormonów. Jednak lekarze endokrynolodzy ciągle tłumaczyli mi, że jeżeli TSH, FT3, FT4 mam w normie poprzez zażywanie odpowiednich dawek tyrozyny i powinnam czuć się bardzo dobrze. Miałam może 26 lat, a czułam się jak staruszka- skutków ubocznych było bardzo dużo, nie mam aż ochoty wymieniać wszystkich, bo jak sobie przypominam to aż mam ciarki na plecach (np. poroniona ciąża). Od dwóch lat zaczęłam troszkę buntować się na metkę jaką przypięto mi do pleców: „Osoba chora nieuleczalnie, przyczyna nieznana…” i tak zaczęła się moja historia :) Najpierw zmieniłam dietę na wegetarianizm i korzystałam z pomocy bioenergoterapeutki. Dietę miałam bardzo mocno owocowo- warzywną. Jadłam nabiał może raz/ dwa razy w tygodniu w symbolicznej ilości. Stosowałam również biorezonans odciążając się z candidy i rtęci. No i totalnie odstawiłam cukier (zero miodu, słodzików, ketchupu). To był dobry kierunek- nastąpiła fala energii i tą energię czuję do dziś. Ogólnie siedząc w biurze wśród ludzi zauważam, że energii mam dużo więcej niż inni. Pieczywo też mam mocno ograniczone, więc węglowodany z tej formy także do mnie nie docierały w dużej ilości. To wszystko spowodowało dość znaczne stopniowe zmniejszenie dawki euthyroxu ze 125 do 88. Kontynuowałam ten tryb przez prawie dwa lata dodając do diety suplementację witaminami i mikroelementami: D3, wit. B12, Selen, jednak wyniki nadal stały w miejscu- tzn dawka leku nie ulegała zmniejszeniu. Jednak przeciwciała ATPO spadły z 700 na 200 i utrzymują się tak do dnia dzisiejszego, czyli już ładny rok. Lubie myszkować, a w dzisiejszej dobie internetu myszkowanie jest dużo mniej czasochłonne i dużo bardziej przyjemne :)

30 wrzesień 2014r. 

Zaczęłam stopniowo natrafiać na osoby, które wyleczyły się całkowicie z Hashimoto i nie mówię tutaj tylko o zmniejszeniu przeciwciał ATPO , ale  także o zejściu całkowitym z leków i powrocie do witalności, pogody ducha i normalnego funkcjonowania! Jednak minusem jest fakt, że dalej trzeba dbać o siebie i o dietę- ale taki minus to żaden minus! :) I tak zaczęła się moja przygoda z weganizmem i dieta bezglutenową, wszystkie osoby wyleczone z Hashimoto łączył jeden element: niejedzenie nabiału i glutenu niezależnie czy mamy na nie nietolerancje czy alergię. jedni wybierają dietę Paleo, inni dietę wegańską- to już chyba znaczenia większego nie ma. Do tego ja zrobiłam sobie także test na nietolerancje pokarmową wykluczając dodatkowo produkty których jeść nie powinnam, zastosowałam również akupunkturę u Dr. Pokrywki i leczyłam się u doktora także lekiem o nazwie Naltrexon. Po miesiącu od zakończonej akupunktury u doktora, co akurat u mnie zbiegło się z okresem miesiąca czasu na diecie eliminującej gluten, nabiał i pokarmy nietolerowane wpadłam w nadczynność, co spowodowało prawdopodobnie kolejne zmniejszenie leków do euthyrox 75 :) Ciężko tutaj tez powiedzieć co zadziałało: naltrexon, akupunktura, eliminacja nietolerancji czy też glutenu (na niego nie mam nietolerancji). Z naltrexonem było tak, że na początku brałam całą tabletkę jaką dostałam od doktora (4mg), jednak po tej dawce po prostu płakałam. Zmniejszyłam dawkę do 1/2 tabletki (2mg) i na tej dawce czułam się świetnie. Miałam masę snów w nocy, w dzień często chciało mi się bez powodu śmiać. Czułam się fatalnie schodząc z leków hormonalnych (na ten euthyrox 75)- głowa pęka, spać nie można, rozdrażnienie, bóle stawów- wrrrr…  Dodatkowo doszłam do wniosku, że odstawiam naltrexon, bo brałam go już 6 miesięcy. Miałam wrażenie, że poprawę spowodowała dieta, a nie naltrexon. W nietolerancji pokarmowej zauważyłam, że nie powinnam jeść m.in. ziemniaków, zadziwiło mnie to, że faktycznie po nich zawsze źle się czułam (także psychicznie). Tak samo czułam się źle po glutenie, ponieważ gdy go odstawiałam przestałam mieć spadki energii i nagłe stany depresyjne zaczęły mnie opuszczać. Endokrynolodzy oczywiście albo nie wierzą, albo po wysłuchaniu nie komentują, i to jest najbardziej irytujące :/ Nawet, że selen trzeba suplementować przy Hashimoto mało który endokrynolog wie. Smutne… Za jakiś czas dalszy ciąg mojej historii, sama jestem ciekawa zakończenia…

1 luty 2015

Czując kolejny zastój w swoim organizmie i brak efektów w postaci dalszego zmniejszania leków postanowiłam wprowadzić kolejne zmiany, a mianowicie, zastosować protokół autoimmunologiczny, czyli jakby bardziej zaawansowaną formę Paleo. Cały czas byłam przekonana, że przede wszystkim dieta mnie wyleczy. W poprzedniej diecie (na weganizmie bezglutenowym i eliminacji nietolerancji) czułam się bardzo dobrze. Odstawiłam nawet suplementy, a przeciwciała nadal są niskie (tj. ATPO 200). Ale z tego powodu, że dochodzą mnie słuchy, że dla choroby Hashimoto i innych chorób autoimmunologicznych najbardziej wskazany jest Protokół immunologiczny, postanowiłam spróbować. Pierwsze dwa tygodnie na protokole poruszyły mnie niesamowicie- energii masa, aż za dużo, mierzę sobie z tego powodu regularnie ciśnienie, ponieważ nawet serce czasem pobolewa. Czekam na dalsze sygnały ze strony swojego organizmu oraz za jakiś czas- myślę, ze ok 4 tygodnie zrobię sobie wyniki krwi.

10 marzec 2015

Zrezygnowałam z protokołu autoimmunologicznego. Jadłospis na AIP jest tak ograniczony, że niestety nie wytrzymałam dłużnej. Mimo, że mięsa jadłam ok 200 gram dziennie to już nie mogłam na nie patrzeć, po prostu robiło mi się niedobrze na sam jego zapach czy myśl, że miałabym je zjeść. Energia jaką miałam na początku tej diety także zaczęła spadać, po prostu stawy mnie bolały, jakby stały się bardzo ciężkie. Czasem pobolewał mnie brzuch. Brakowało mi kasz, większej ilości warzyw. Jedzenie przestało być dla mnie przyjemnością. Wyniki krwi nie pokazały żadnych zmian. I nastał moment kiedy cieszę się, że wszystko tu opisuję, bo łatwiej jest mi analizować moje sposoby. Czytając wcześniejsze informacje, wyraźnie widzę, że zeszłam z leków na naltrexonie, akupunkturze, weganiźmie- powracam do tych sposobów. Nie mam zamiaru katować się już dietami, na gluten i nabiał będę uważać, ale bez szaleństwa. Na co dzień znów powracam do lekkich ćwiczeń by podkręcić energię organizmu, naltrexonu i diety mocno owocowo-warzywnej którą uwielbiam :) , no i chyba za jakiś czas znów odwiedzę doktora Pokrywkę prosząc o serię akupunktury, ale to może w późniejszym czasie – zabiegi są dość bolesne, więc się nie śpieszę :)

1kwietnia 2015

Powrót do naltrexonu ale także gluten i nabiału wcale nie skutkował poprawą samopoczucia. Wręcz przeciwnie, energia zaczęła uciekać jeszcze mocniej. Postanowiłam zrobić wyniki. Pogorszyły się. Miesiąc temu miałam ths 2,4 a w chwili obecnej wynosi 4,2. Badania robię zawsze w tym samym laboratorium. Wcześniej zeszłam z leków jak odstawiłam gluten i nabiał. Progresu jednak dalszego nie widziałam, nawet po 6 miesiącach diety czy przejściu na AIP. Po powrocie do diety wegetariańskiej na glutenie i nabiale, znów gorzej i wyniki gorsze też. Wychodzi na to że w moim przypadku gluten i nabiał mają wpływ na Hashimoto, ale progres ten nie postępuje w wyraźny sposób (co potrafi zniechęcić), albo potrzebuje więcej czasu do postępowania,bo nawet 6 miesięcy nie jest tutaj wystarczającym okresem. Lubię gluten i nabiał, ciężko mi z niego zrezygnować, ale za bardzo nie widzę sensu by robić sobie nim krzywdę. Nie chcę by choroba postępowała, a jedząc gluten i nabiał widzę, że to jest najkrótsza droga do zwiększenia leków…

1 lipca 2015

Nie kontynuuję nalterexonu, sama nie wiem czemu z niego zrezygnowałam.

Ogólnie cały czas nie jem glutenu i nabiału, bo czuję, że mi nie służy i nawet w wyraźny sposób pogarsza mi wyniki.

Patrzę na dietę bardziej długofalowo, z tego co wyczytałam wyniki mi mogą się już nie poprawiać, ale wykluczenie glutenu i nabiału powinno spowodować, że nie będę musiała zwiększać dawki leków. Przyznam szczerze, że gluten i nabiał zjem raz w miesiącu. Gluten w postaci pizzy, a nabiał w postaci sera na pizzy i lodów. Po roku trzymania reżimu, trochę popuściłam restrykcyjne zasady.

Ciekawa jestem czy jakbym gluten i nabiał wykluczyła w dzieciństwie to nie zachorowałabym w ogóle.

Dalej uciekam od cukru, cukier jem tylko raz w miesiącu jak jem lody, poza tym zero słodzików, zamienników, miodu, etc. Tylko owoce i z nich soki własnoręcznie zrobione.

Myślę jeszcze co by tu brać na to Hashimoto, zastanawiam się nad homeopatią, w sumie nie wiem co robić, mam poczucie, że jestem w czarnej d…

11 listopad 2015

Z powodu problemów z zajściem w ciążę lekarz od naprotechnologii zaproponował mi znów Naltrexon, biorę ponownie. Znów mam masę snów, po tym leku :) To taki fajny efekt :) i czuję się weselsza.
W chwili obecnej biorę letrox 4×88 i 3×100.

Dietę bez glutenu i nabiału trzymam dalej, czasem robię sobie zupy na kościach ( tak raz w tygodniu) i pije ten wywar. Taką zupę gotuję według pięciu przemian nawet po 6 godzin, to tzw. zupa mocy- polecam bo słyszałam że ma bardzo silne działanie prozdrowotne.
Oprócz picia tego wywaru dalej jestem weganką, dużo owoców i warzyw.
Teraz jak szaro buro i ponuro suplementuję mocno D3.

No i ćwiczę minimum co drugi dzień- z reguły jakiś fitness z YT, tydzień temu zaczęłam też swoją przygodę z morsowaniem. O dziwo nie pochorowałam się mimo, że już 3 razy pływałam w zimnej wodzie w morzu i w jeziorze :) Super jest morsowanie, szczerze polecam! :)

1 luty 2016
10 grudnia rozpoczęłam leczenie ziołami i homeopatią u pewnej dr z Warszawy. Dodatkowo codziennie zaczęłam pić ok 100mi soku z żurawiny (bez cukru- dostępne w aptekach) i biorę probiotyki. tak zaleciła mi doktor.
Naltrexon znów poszedł w odstawę ponieważ miałam po nim później gorsze samopoczucie.
Wyniki krwi robiłam sobie 19 grudnia 2015r., okazało się że przeciwciała spadły
APTO 150 było 230.
ATG 380 było 380.
Jednak tsh wzrosło:
TSH 4 było 1,5.
Tsh prawdopodobnie poszło w górę z powodu soku z żurawiny w którym jest dużo jodu, a jod wiem, że wywołuje u mnie bardzo szybko wzrost tsh. A może to morsowanie? Ciężko stwierdzić jednoznacznie… Wiem, że na jod może być taka wrażliwość, bo powinno się go brać razem z selenem.

W październiku zaczęłam brać Palrodel, ponieważ wyszła mi prolaktynemia czynnościowa, jednak lek odstawiłam ponieważ czułam się po nim senna. Odstawiałam go jednak od 20 grudnia do 20 stycznia więc nie miał on wpływu na wynik z dnia 19 grudnia, ponadto lekarz ginekolog powiedział mi, że ten lek powinien zmniejszyć mi ewentualnie tsh podczas jego brania, a nie odwrotnie.
Zastanawiam się nad odstawieniem soku z żurawiny, ale nie wiem co znaleźć jako zamiennik by wyleczyć się z zapalenia pęcherza. Z moim pęcherzem problem wygląda tak, że jak mało piję to mnie boli, musze wypijać minimum 2-3 litry płynów dziennie, jak jednego dnia tak nie zrobię to już na następny dzień odczuwałam ból i biegam do toalety. Bakterii żadnych nigdy u mnie nie wykryto, robiłam także posiewy i wymazy, obawiam się że może to być połączone z chorobami autoimmunologicznymi bądź innymi zaburzeniami bakteryjnymi (dlatego biorę probiotyk). Kiedyś gzieś wyczytałam, że zaburzenia hormonalne często wpływają na zapalenie pęcherza.
W grudniu zaczęłam znów jeść mięsko, kosztem odrzucenia nawet bezglutenowych kasz, pozwalam sobie na kasze czy ryż może raz w tygodniu.
Ponadto ostatnio dowiedziałam się, że moja mama ma Hashimoto, a mój ojciec Atopowe Zapalenie Skóry co troszkę ostudziło mój zapał, że kiedyś uwolnię się od tej choroby. Wychodzi na to, że do chorób autoimmunologicznych mogę mieć skłonność po rodzicach.
Kolejne wyniki krwi planuje na koniec lutego,a teraz chcę się mocniej przyłożyć do suplementacji wit D i selenem, bo mocno to zaniedbuję i oczywiście dalej ciągnę ekologiczny weganizm z odrobiną mięsa czy jaj.

1 maj 2016

W maju robiłam wyniki, weszłam na dawkę letrox 88.

 

1 listopad 2016

Weszłam na dawkę letrox 100, z powodu ciąży :)

W ciążę zaszłam naturalnie, nie brałam żadnych leków oprócz letroxu, jedynie co to cały czas nie jem glutenu i nabiału.

Moja dieta jest głównie wegańska, aczkolwiek z mięskiem raz na tydzień.

No i pojawiło się u mnie troszkę więcej luzu, zaczęłam chodzić na masaże, nawet na terapię dla par poszliśmy. Polecam! :)

Wyniki mam rewelacyjne, nie muszę brać nawet kwasu foliowego, jedynie hormony na tarczyce muszę zwiększyć.

 

A jak tam u Was Hashimotki?

Proszę dzielcie się także swoimi historiami, są one niezmiernie pomocne- zawsze są inspiracją do dalszego działania, motywatorem, drogowskazem. Historie użytkowników można dodawać na stronie głównej.  Sama swoją drogę leczenia także wybrałam poprzez opowieści innych osób.

Serwis www.nieuleczalni.pl zawiera bazę metod leczenia stworzoną na kształt „Wikipedii”, ponieważ chcemy aby metody były dodawane (a większość także i edytowana) przez wszystkie osoby interesujące się zdrowiem.
Dlatego też Nieuleczalni.pl jest przestrzenią dla zwykłych osób korzystających z różnych metod leczenia, ale także dla specjalistów, lekarzy i terapeutów.
W serwisie możesz przeczytać
  • osobiste historie użytkowników odnoszące się do ich reakcji i opinii na temat danego leczenia
  • opracowania łącznie z naukowymi wynikami badań pod którymi podpisują się najlepsi specjaliści z całego świata.

Poszukując konkretnych zagadnień skorzystaj z wyszukiwarki na stronie głównej, pomoże ona odnaleźć wszelkie treści o poszukiwanej przez Ciebie tematyce.
Jeżeli masz ochotę dodać swoją osobistą historię lub metodę leczenia jakiejś choroby, skorzystaj z przycisku „dodaj” który znajduje się także na stronie głównej serwisu.

Attachments

Discussion (7)

  1. Zdjęcie profilowe Julka Julka pisze:

    Też mam siostrę chorą na Hashimoto- leczenie naturalne, alternatywne do leczenia farmakologicznego ciężko jest zweryfikować. Szukała w internecie, pytała wielu lekarzy. Ogólnie lekarze niewiele wiedzą. Powinni ich szkolić z takich podstaw jak odpowiednia dieta przy chorobach autoimmunologicznych, albo jakie suplementy stosować przy Hashimoto. Endokrynolodzy to tylko TSH zlecają i tabletki dają- jakby się na tym sprawa kończyła.

  2. Zdjęcie profilowe Julka Julka pisze:

    a jak w ogóle się czujesz na protokóle?

  3. Zdjęcie profilowe Uleczalna Uleczalna pisze:

    Zastanawiam się nad innymi źródłami mojej choroby… Ciężko mi było na protokole autoimmunologicznym dlatego, że wcześniej nie jadłam mięsa i ogólnie za mięsem nie przepadam. Ogólnie wiele osób w moim domu nie je mięsa, także rodzice. Możliwe, że to jakieś dziedziczne skrzywienie :) Ogólnie wydaje mi się, że protokół autoimmunologiczny jest dobrym kierunkiem jeżeli ma się problem z jelitami. U mnie chyba tych problemów z jelitami nie ma, chociaż nie jestem pewna ponieważ mam nietolerancje pokarmowe, a jak one są to chyba musi być jakiś problem z jelitami- sama nie wiem…
    Będę na bieżąco opisywać co tam u mnie słychać :)

  4. Dziękuję, że opisujesz swoją historię. To dla mnie bardzo ważne, bo ja idę podobną drogą i widzę też poprawę w wynikach. Ale to ciągle jest niepewność czy dobrze robię. Twoja historia mnie utwierdza, że tak. Ja odstawiłam, gluten, nabiał, kasze (czuje po wszystkich kwaśny smak w ustach, uważam że organizm tak mi daje znać, że mi nie służą), bardzo rzadko jem mięso, nie używam cukru. Słodycze jem tylko robione w wersji witariańskiej, jako zamiennik cukru dodaję daktyle, rodzynki, banany (polecam, szybkie i smaczne). Jem warzywa, owoce, orzechy. Dużo surowizny i gotowane. Okazjonalnie w święta, imprezy jem to co standardowy śmiertelnik :-) . Czekam na twoje dalsze relacje.

  5. Witam. Nie poddawaj się, ja uważam, że to co latami się psuło potrzebuje czasu i cierpliwości by się naprawiać. To nie działa tak jak wszędzie mówią w 2 tygodnie, w miesiąc. Idziesz dobrą drogą. Ja podobnie tak jak ty nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że hashimoto jest nieuleczalne. Ja też nie jem glutenu, nabiału, od niedawna mięsa. Odkąd przestałam jeść mięso zauważyłam znaczną poprawę. Pilnuję by jeść bardzo dużo surowych warzyw i owoców. Obserwuję swój organizm, nie jest łatwo. Ale nie potrafię się poddać.
    Mam niestety w swojej historii leczenia nieudaną próbę odstawienia Letroxu, co poskutkowało wzrostem tsh do 115 :/. To był błąd, wróciłam do dawki 100. I widzę jak moje wyniki się poprawiają bez dalszego podnoszenia dawki. Nie żałuję tej próby bo przynajmniej wiem, że nie tędy droga, ja i tak nie tracę wiary. Zwłaszcza jak oglądnęłam na necie film, o ludziach z cukrzycą, która jest ,, nieuleczalna”. Poddali się eksperymentowi surowego żywienia przez miesiąc. Ich stan poprawił się niesamowicie. Skoro u cukrzyków może, to u nas też. Dziękuję, że piszesz o swoich działaniach, to motywuje. Czekam na dalsze wiadomości :).

  6. Zdjęcie profilowe Uleczalna Uleczalna pisze:

    Hej. To widzę idziesz bardzo podobna drogą co ja :) Ehhh… Mi już chyba opadają ręce, chyba już się poddałam i wydaje mi się że nie da się tego akurat w moim przypadku wyleczyć :(

  7. Zdjęcie profilowe Uleczalna Uleczalna pisze:

    aczkolwiek z dietą i zdrowym trybem dalej będę żyć :) tutaj nie odpuszczam, bo czuje się dobrze :)

Comment posting has been disabled on this doc.