Chciałabym podzielić się z Wami moją historią walki z depresją.

W dzisiejszych czasach chyba nie ma osoby, której by nie dotknęła ta choroba, więc jakoś nie czuję się osamotniona, bardziej zastanawia mnie jaki jest właściwie powód depresji. Mam wrażenie, że temat jest dość mocno maskowany i zagłuszany tabletkami antydepresyjnymi. Gdzieś na serwisie, ktoś już pisał, że powody depresji można mnożyć, a lekarze rzadko sugerują wprost dodatkowe badania pod tym kontem. Ogólnie nasze społeczeństwo traktuje depresję jako normę, coś naturalnego. Bardziej nienaturalne jest jak ktoś ma masę energii i uśmiecha się częściej- to już ludzi drażni…

Ja zaczęłam walczyć ze swoją depresją około dwa lata po urodzeniu synka. Po jego narodzinach dotknęła mnie straszna depresja poporodowa, po prostu wszystko się zaostrzyło. Siedząc godzinami w domu tylko z synkiem cierpiałam katusze- wiem, że pewnie zostanę skrytykowana za te słowa, ale cóż, macierzyństwo jest przereklamowane. W domu ciągle latały pieluchy, zabawki, cały świat się kręcił wokół malucha, a ja ciągle w dresach, niewymalowana, niedospana…Przestałam kompletnie skupiać się na sobie. Tak jak kiedyś zawsze miałam jakieś swoje odskocznie, tak teraz ich kompletnie zabrakło. Nawet mąż wracając z pracy nie poświęcał mi już tyle uwagi, a wieczorami, kiedy mieliśmy już czas tylko dla siebie, po prostu zasypiałam… Tak właśnie moje stany depresyjne rosły w kuriozalnym tempie. Stany depresyjne w sumie dotykały mnie od dziecka, pierwszy raz miałam depresję mając może 13 lat, aczkolwiek jak wspominam wcześniejsze lata dzieciństwa to również byłam bardzo smutnym dzieckiem.

W wieku lat 18 pierwszy raz udałam się do psychologa, chodziłam do niego rok, kiepski to był psycholog, jednak nie mając doświadczenia, nie wiedziałam co jest wyznacznikiem dobrej terapii, brak jakiegokolwiek progresu tłumaczyłam swoją kiepską pracą na spotkaniach.

Do kolejnego psychologa trafiłam mając lat ok.21, tutaj już był większy postęp jednak to dalej nie było to, stany depresyjne wracały jak bumerang łącznie z myślami samobójczymi. Myśli samobójcze zdarzały się bardzo rzadko- myślę, że ok. 2 razy do roku, zawsze się pojawiały po solidnych kłótniach z partnerem, utratą pracy, jakimś większym stresie. Zawsze na następny dzień po takich negatywnych myślach dużo się zastanawiałam skąd się biorą myśli samobójcze, jakie są powody myśli samobójczych.  Ogólnie dużo zawsze myślałam jakie są powody depresji.

Mając 22 lata zaszłam w ciążę. Oj, to był piękny okres dla mnie, mimo, że ciąży nie planowałam i byłam wtedy jeszcze na studiach. Po porodzie, zaczęło całe „zło” powracać… Ciągłe kłótnie z mężem, ciągłe zabieganie, przemęczenie, nie dbanie o siebie, wrrr…. tak jak bym miała grypę przez dwa lata i ktoś by mi kazał siedzieć ciągle w domu. Stany depresyjne dotykały mnie coraz częściej.

Dwa lata po narodzinach Franeczka zaczęłam chodzić na jogę, a w domu regularnie praktykowałam medytacje. Negowane to było trochę przez męża i teściową, bo oczywiście spadło na nich trochę obowiązków, jednak widząc moje zmiany, odpuszczali wyrzuty.

Łącznie z ćwiczeniem jogi zmieniłam dietę, nie wiem czemu z reguły tak jest, że jak się zaczyna ćwiczyć jogę, medytować, to odrzuca się mięso- staje się to po prostu naturalne. Człowiek się robi jakiś taki wrażliwszy, a mięsko mówiąc wprost zaczyna brzydziej pachnąć. Wprowadziłam ogromne ilości świeżych soków do diety, zaczęłam robić sobie kuracje oczyszczające, najpierw zaczęłam od czegoś na kształt diety owocowo-warzywnej. Daje ta dieta kopa energetycznego, ładnie też zbija kilogramy- po ciąży trochę jeszcze tych nadprogramowych zostało :p

Uwierzcie mi nic nie jest lepsze na leczenie depresji, wydaje mi się, że ludzie głównie tak chorują, bo źle jedzą i żyją w stresie, dlatego najważniejsze jest zmienić odżywianie i wprowadzić ćwiczenia relaksacyjne- np. jogę lub medytację.  Jak czuję się gorzej, wiem, że nadchodzi chandra, po prostu mam na siebie sposób- robię sobie pyszny sok owocowy i zamykam się w pokoju na 20 min by pomedytować, albo poleżeć na macie przy świecach i się porelaksować- poświęcić sobie troszkę uwagi. Ciągle tak pędzimy za tym aby w domu było sprzątane i ugotowane, biegamy by dać z siebie wszystko w pracy etc. Ja miałam z tym duży problem, a dopiero jak zaczęłam ćwiczyć jogę i medytować, zauważyłam, że przesadzam. Szczerze polecam jogę na walkę z depresją. Wydaje mi się także, że dużą rolę może odgrywać wit. D, którą także suplementuje, stanowczo wszyscy spędzamy za mało czasu na słońcu!

Dzielcie się także swoimi historiami! W kupie siła :)

Serwis www.nieuleczalni.pl zawiera bazę metod leczenia stworzoną na kształt „Wikipedii”, ponieważ chcemy aby metody były dodawane (a większość także i edytowana) przez wszystkie osoby interesujące się zdrowiem.
Dlatego też Nieuleczalni.pl jest przestrzenią dla zwykłych osób korzystających z różnych metod leczenia, ale także dla specjalistów, lekarzy i terapeutów.
W serwisie możesz przeczytać
  • osobiste historie użytkowników odnoszące się do ich reakcji i opinii na temat danego leczenia
  • opracowania łącznie z naukowymi wynikami badań pod którymi podpisują się najlepsi specjaliści z całego świata.

Poszukując konkretnych zagadnień skorzystaj z wyszukiwarki na stronie głównej, pomoże ona odnaleźć wszelkie treści o poszukiwanej przez Ciebie tematyce.
Jeżeli masz ochotę dodać swoją osobistą historię lub metodę leczenia jakiejś choroby, skorzystaj z przycisku „dodaj” który znajduje się także na stronie głównej serwisu.

Discussion (0)

There are no comments for this doc yet.

Comment posting has been disabled on this doc.